Translate

sobota, 1 września 2012

Rozdział 1

Piiii .. ! Piiii .. ! Piiii .. !
Oczywiście mój kochany budzik działa bez zarzutu ..
- Nie chce mi sie znowu iść do tej durnej szko... Zaraz. Która godzina ?
Popatrzyłam na budzik. 4.00 AM .
-Ale o co cho...
Podniosłam się z łóżka i poczułam wiatr. Oczywiście nie zamknęłam wczoraj okna. Brawo.
-Znowu ten idiota . Boże, czemu zawsze JA .?!
Wiedziałam już , że to na pewno był David . Ten palant chyba nigdy nie śpi. Miło.
Skoro już nie śpię, postanowiłam jednak wstać i zamknąć to cholerne okno.
Gdy podeszłam bliżej na parapecie znalazłam karteczkę:
"I jak się spało Kris ? Hahaha . Uważaj na łazienkę"
To było tylko potwierdzenie wizyty Davida , ale o co mu chodziło z tą łazienką ?
-Idioci, wszędzie idioci.
Dobra nie ważne. Zamknęłam okno i poszłam pościelić łóżko , ale gdy przechodziłam koło łazienki usłyszałam ciche "ciałczenie". Zaświeciłam światło w pokoju i dopiero teraz zauważyłam , że na fotelu obok okna leżała smycz. Dziwne. Pomyślę nad tym później. Teraz podeszłam i ostrożnie otworzyłam drzwi łazienki. Na dywaniku przy drzwiach leżał sobie "mały" pies. Lablador. Znieruchomiałam , brakło mi słów.Pies z kolei wydawał się być uradowany całą sytuacją, bo wstał i zaczął lizać mnie po dłoni , merdając przy tym ogonem. Gdy odzyskałam świadomość , spróbowałam go pogłaskać . Potem drugi raz i trzeci , i zorientowałam się , że pies mimo, że jest ogromny , zachowywał się jak mały szczeniak, nie był w ogóle groźny. Mimo to zdenerwowałam się tym "prezentem" . Poszłam obejrzeć smycz i jeszcze raz przeczytałam karteczkę . Znalazłam na niej jeszcze taki drobniuteńki napis na samym dole :
"odwróć kartkę"
Odwróciłam więc , a tam pisało:
"Wabi się Macho (czyt. Maczo) , popilnujesz go dzisiaj bo nie ma mnie cały dzień . Mam nadzieję, że nie zrobisz mu krzywdy. Hahaha"
Była już 4.30 AM , taty nie ma, a mama wstanie o 6.00 . Wzięłam szybko telefon i zadzwoniłam do Camili.
-Halo ? - nie wiem kto to , jakiś dziwny głos.
-Camila to ty?
-No a kto , kurde, po co ty do mnie dzwonisz w srodku nocy ? (ziewa) . Dobra , lepiej już mów , bo musisz mieć jakiś powód.
-Pamiętasz jak kiedyś mówiłaś , że chciałabyś mieć psa?
-Co? No tak, ale co to ma do rzeczy?
-Bo... Potrzebuję kogoś, żeby zajął się psem na dzisiaj, a wiem , że twoi rodzice by się zgodzili , więc....
-No dobra pogadam z nimi , ale RANO , bo teraz śpią. Powiedz mi jeszcze jedno, SKĄD  TY MASZ W OGÓLE PSA ?!
-Nie jest mój, opowiem ci w szkole, muszę już kończyć, nie chcę obudzić mamy.Dzięki , że się zgodziłaś, kocham cie, paa .
- Nie ma sprawy , wiesz, że zawsze ci pomogę , papa.
Uff. Dzięki Bogu , że mam kogoś takiego jak Camila.Dobra.Z tym debilem rozmówię się jutro ,
a teraz pójdę zrobić mamie śniadanie,chociaż z tego ją odciążę i zaraz potem
idę zanieść psa do Camili. Zapowiada się "ciekawy" dzień.
*******************************************************************************************************************
„Rzeczy nie są dobre ani złe same z siebie. Stają się takie przez to, co z nimi robimy.”

Siema siema : D
Wasze opinie na temat TEGO  i pomysły , które mogłabym później wykorzystać piszcie w komentarzach , z góry dziękuję : )









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz