Czwartek, 8.10 AM . Znowu się spóźniłam, haha. Widzę , że Camila i Alice stoją za szkołą , więc raczej nie idą już na lekcję. Camila zaczęła mi machać, ok, zrobię sobie kolejny dzień urlopu , haha : D Idę do nich.
- Hej Kris , co tam ? A teraz mów mi tu zaraz co z tym psem ? Skąd on sie wziął u ciebie wgl. Rodzice są na urlopie teraz i pojechali gdzieś z tym psem , więc spoko. No ale ok, MÓW. - Camila , jak zawsze pogadana .
- Yyy, nie jestem w temacie chyba, o co chodzi ? - Alice jak zawsze musi dorzucić swoje 5 groszy.
- David podrzucił mi psa. Wiem tyle , że go dzisiaj nie ma i raczej nie miał go z kim zostawić lub po prostu znowu chciał mnie zdenerwować i po raz kolejny mu się udało . Zabiję go , jutro już nie żyje. Dzięki Camila, że wgl chciałaś mi pomóc, jesteś kochana .
- Nie ma sprawy . Ej to dzisiaj nie idziemy chyba na lekcje co ?
- No. Może skoczymy po Stevena do skateparku i potem do galeri na cappuccino z marcepanem ? - Alice poprawiła mi tym humor.
- No jasne, chodźmy.
___________________________________________________________________________________
Już ze Stevenem weszłyśmy do galerii . Oczywiście chciałam po raz 12712872763 przejechać się na ruchomych schodach (co ci ludzie musieli sobie o mnie myśleć) i gdy już byłam na samej górze , zauważyłam kolegę Davida wychodzącego ze sklepu sportowego. Widziałam , że na kogoś czekał. Byłam ciekawa , więc schowałam się za kanapą przy kawiarni i patrzyłam co się będzie działo. Alex przywołał kogoś ręką , jednak nikt nie przyszedł. Popatrzyłam w dół. Camila , Alice i Steven weszli do jakiegoś sklepu , więc miałam trochę czasu.Teraz usłyszałam krzyk Alexa : "David chodź już kurwa !"
Niee, to niemożliwe, nie. Nie możliwe żeby ten kretyn zostawił mi psa bo chciał iść do galerii . Wróciłby przecież za 2,3 godziny do domu , a pies by przecież nie zginął. O co tu wgl chodzi ? Dziwne.
Zobaczyłam jak wkurzony łagodnie mówiąc Alex wychodzi ze sklepu i nagle włącza się alarm. Alex biegnie , ominął kawiarnie, ale na szczęście mnie nie zauważył. David wychodzi ze sklepu ,więc korzystając z okazji podbiegłam do niego , żeby to wszystko wyjaśnić.
- Co ty sobie wyobrażasz idioto ?! - byłam wściekła na niego za to co zrobił .
- O cześć Kris. Jak tam Macho? Nie wystraszyłaś go swoim wyglądem ? Hahaha.
- Powiedz mi lepiej , czemu zostawiasz go u mnie, jak chciałeś tylko pójść to galerii i potem najwyżej na jakieś piwo czy szluga ? Pies by nie zginął za 2 godziny.
- Nie twój interes złotko i nie denerwuj się tak, bo ci coś pęknie . Ale dobrze, mogę ci powiedzieć, skoro tak cię to ciekawi. Mam wieczorem sprawy na mieście. Szczęśliwa skarbie ?
- NIGDY WIĘCEJ NIE MÓW DO MNIE SKARBIE , DEBILU. I wcale mnie twoje życie nie ciekawi , po prostu chciałam wiedzieć z jakiego powodu komplikujesz mi życie "kotku" .
- Oj nie bądź taka zasadnicza skarbie, po prostu ci życie urozmaicam, to chyba dobrze , nie ?
- Dobrze by było , gdybyś już zszedł mi z oczu .
- A WIĘC ŻEGNAJ KOCHANA KRISTEN !!!!! (robi ukłon , jak służący przed królową) - i w tym momencie cała galeria patrzyła na nas. Nie mogłam tam dłużej zostać.
- Cichooo !! Kompletnie zgłupiałeś ?! Ludzie się patrzą . . . Myśl troche.. Idę stąd . Twój pies jest u Camili , jakby coś ; żyje i ma się dobrze .
Założyłam kaptur i wybiegłam na tylne schody, żeby już się na mnie nie gapili , a David stał dalej w tym samym miejscu i machał mi , krzycząc coś do mnie, ale nie słuchałam. Myślałam tylko o tym , żeby jak najszybciej stamtąd wyjść.
__________________________________________________________________________________
- Cześć mamo ! - krzyknęłam wchodząc do domu.
- Cześć kochanie, jak było w szkole ?
- Dobrze. - źle się czuję, gdy muszę ją oszukiwać, ale dzięki temu ma mniej zmartwień... - Jest tata w domu?
- Tak, przyjechał wczoraj, siedzi w salonie, ogląda mecz. Mogłabyś zanieść mu te piwa? - nie znoszę, kiedy mama mu usługuje .
- Dobrze , daj, zaniosę. Na pewno się ucieszy.
Wzięłam te piwa i weszłam do salonu. Ojciec siedział rozłożony w fotelu , zapatrzony w mecz.
- Cześć tato - chciałam jakoś zacząć.
- O Kathy, już po szkole ?
- Mam na imię Kristen , nie Kathy...
- A no tak tak. Daj mi piwa dziecko. A i podaj mi pilota .
- Sam możesz go wziąć. Nic nie robisz, w niczym nie pomagasz, tylko leżysz i masz wszystko w dupie.
- Nie pyskuj smarkulo ! Jesteś tak samo tępa jak twoja matka ! Zero pożytku . A teraz DAWAJ MI TO PIWO !!!
- Chcesz piwo ? To idź do sklepu i kup nowe, bo to jest niedobre . - wkurzyłam się i wylałam oba piwa przez okno. Biedne kwiatki, no ale cel uświęca środki.
- Coś ty narobiła !? O nieee, tak nie będzie. Masz szlaban do odwołania ! Zero telefony, komputera i zakaz na wyjścia ze znajomymi, TYLKO I WYŁĄCZNIE SZKOŁA !
- To niesprawiedliwe !!! Jesteś okropny !
- Lepiej przestań , bo dostaniesz !
- Nie wiem po co mama za ciebie wychodziła, tylko niszczysz nam życie.
- Wynoś sie !
Wybiegłam z pokoju najszybciej jak to możliwe, mijając po drodze mame , która niosła ojcu obiad.
Na pewno słyszała naszą kłótnię, ale jak zwykle nic nie powie, bo nie sprzeciwi się ojcu.
Taa. Piękne pozory udanego życia, a w domu co.....
Dobiegłam do pokoju , zamknęłam drzwi na klucz i mimowolnie zaczęłam płakać. Nienawidzę tego czegoś , nazywanego przez ludzi "wrażliwością" , chciałabym być wściekła, zła, urażona, a czuję tylko rozpacz.... nad losem moim i mamy .... Chcę wierzyć w coś czego nie ma.
**********************************************************************************************************************
„Nikt nie pyta, jak się czuję czy jak sobie radzę. Nie mogłabym ich mniej obchodzić. My, dziewczęta, jesteśmy tylko lustrami, istniejemy jedynie po to, by ukazywać ich obraz, takimi, jakimi chcą się widzieć. Jesteśmy jak puste naczynia, wypłukane z własnych emocji, potrzeb i opinii, czekające, aby je napełnić letnią wodą pełnej wdzięku uległości.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz