Translate

środa, 5 września 2012

Rozdział 5

Patrzę na budzik
3.00 AM
Ciągle nie śpię. Nie mogę. Nie da się.
Napiszę smsa do Davida.

Do: David
Hej : * nie śpisz jeszcze?
Od: David
Nie, jakoś nie mogę zasnąć. A Ty czemu nie śpisz? Powinnaś odpoczywać.
Do: David
Wiem, ale też nie mogę zasnąć..
Od: David
Mam pytanie..
Do: David
Tak ?
Od: David
Skoro nie możesz spać, to mógłbym do Ciebie wpaść teraz?
Do: David
Chciałabym, ale drzwi są zamknięte.
Od: David
Nie martw się, dam sobie radę.

O co mu chodziło ? Jak chce wejść przez zamknięte drzwi?
Za chwilę...

- Auć ! - jakiś okrzyk i coś trzasnęło na balkonie, a za chwilę do pokoju wszedł David.
- Myślałam, że zamknęłam drzwi na balkon.. W sumie... to nawet lepiej , że były otwarte.
- Też się cieszę. - David podszedł i usiadł na łóżku obok mnie, pocałował mnie w usta, kocham to uczucie - Jak się czujesz? - zapytał.
- Ciągle ledwo się ruszam, ale już jest lepiej, dziękuję. Dobrze, że mama już spała, bo gdyby mnie taką zobaczyła to dostałaby zawału. - Taka prawda.
- Alice jeszcze tego pożałuje, zobaczysz. Przysięgam.
- Wiem, że to nie najlepsze, ale szczerze cieszyłabym się gdyby dostała za swoje...
- Tak.  - David położył się obok mnie. - Mogę ?
- Pewnie. - Zaczął bawić się moimi włosami.
- Dobra, do rzeczy. Przyszedłem w jakimś celu w końcu.. - zaczynam się go bać. - Nie nie ! Nie bój się , nic ci nie zrobię, Kris ! - odpowiedział widząc moją przestraszoną minę. David wstał i .... uklęknął... - Kristen....Chciałem ci powiedzieć, że bardzo mi się podobasz i pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, zawsze ci pomogę... Pamiętaj.
- David ja...
- Nie. Teraz ja mówię. - uciął. - Kris, ja... Ja cię kocham. - To do niego niepodobne. Nigdy nie mówił szczerze co czuje, więc czemu miał by tak mówić tym razem ? ... Jednak mimo wszystko , uwierzyłam w te słowa.. A może po prostu z całej siły pragnęłam wierzyć... - Kocham cię całym sercem i mimo, że wcześniej ci dokuczałem , to nie dlatego, że cię nie lubiłem... Po prostu ładnie wyglądasz jak się denerwujesz - uśmiechnął się lekko . - A teraz już wiem, że na prawdę mi na tobie zależy.... Dlatego chciałem cię prosić..
Czy chciałabyś ze mną chodzić ?
Zamarłam. Ale się porobiło. Tak niedawno oczy mnie bolały gdy na niego patrzyłam, a teraz....
W sumie cieszę się, że tak to się potoczyło.
- Tak ! - David nachylił się i pocałował mnie. - Ale muszę przyznać, że nigdy się TEGO nie spodziewałam.
- Haha, ja też nie - zaśmialiśmy się razem, tak ZNOWU xd - Chciałbym ci dać z tej okazji prezent..- David szuka czegoś w kieszeni.
- Nie musiałeś ! No chyba, że to guma do żucia, to możesz dać, haha. - No kurde, CO TAM JEST ?!
- Masz pecha, to nie guma.... Chyba jest w drugiej.. - Szuka TEGO w drugiej kieszeni.. - O mam ! - David wyciąga małe pudełeczko. - Ale niestety będziesz musiała się podnieść.  -  Usiadłam więc na łóżku. - No. A teraz możesz otworzyć, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Musisz mi ładnie podziękować. - uśmiechnął się łobuzersko, patrząc na mnie wyczekująco.
- No dobra, dobra. - pocałowałam Davida . - Może być ?
- Nie.
- Czemu nie ?
- Nie potrafisz podziękować kochana, nie potrafisz. - znowu się uśmiechnął, a ja znowu go pocałowałam.
- Teraz lepiej ?
- Tak. Nie wiem, czy ci się spodoba, nie znam się , ale chciałbym, żebyś go zawsze miała przy sobie. - Daje mi pudełko, a ja szybko otwieram. Naszyjnik. Złoty. Otwierany. Otwieram więc.. O Boże... Jakie to słodkie.... W naszyjniku są nasze zdjęcia . Z jednej strony ja, z drugiej David, jako takie małe dzieci.
- To jest piękne, nigdy go nie zdejmę, dziękuję. - przytuliłam go najmocniej jak mogłam, nie patrzyłam na ból  od potłuczeń. David z kolei założył mi go na szyję. - Dziękuję David, kocham Cię matole - znowu go przytuliłam.
-  Czyli ci się podoba?
- JEST PIĘKNY. I te zdjęcia... Dziękuję .
- To dobrze i żeby nie było mam taki sam. Zawsze będę go nosił. Będzie mi przypominał o tobie.

Na korytarzu słychać kroki...
- Idź już , mama już musiała wstać.. O Boże ! jest już 6.00  !
- Dobra, odpoczywaj i jeszcze jedno..
- Tak ?
- Pamiętaj, że cię kocham.
- Wiem. Ty też pamiętaj , że ja ciebie też.
- To cześć Kris
- Pa

David wyszedł, a ja jakimś cudem wstałam i poszłam do łazienki przypudrować sińce .
OK.
Jest dobrze, a w każdym razie lepiej niż bez make-upu .
-Cześć skarbie, jak się spało? - mama weszła do pokoju . Dobrze, że moja pidżama to bluzka i długie spodnie.
- A dobrze , zaraz się ubiorę i pójdę już do szkoły .
- Dobrze, miłego dnia, ja idę przygotować jedzenie , bo ojciec tu będzie za jakąś godzinę.
- CO ?! O niee. To w takim razie się pośpieszę.
- Tylko wróć dzisiaj przed 18 , ok ?
- Dobrze.

Ubrałam się i poszłam do szkoły.
1 lekcja - matematyka. Nauczyciel coś tam gada, a ja cięgle oglądam mój naszyjnik , śmiejąc się do siebie.
- Wszystko dobrze Kris ? - Camila o niczym jeszcze nie wie.
- Tak tak, jest dobrze. Bardzo dobrze....
- Kris.. przecież widzę...
- Co ? O czym mówiłaś ?
- No weź, powiedz. Kto to jest?
- Ale że co kto?
- No jak ma na imie twój nowy chłopak?
- A skąd myślisz, że mam wgl jakiegoś?
- No błagam cię. Śmiejesz się cały czas, BEZ POWODU i bawisz sie tym naszyjnikiem. Ej, a tak wgl ską go masz ? Ładny.
- No... Dostałam go od NIEGO.
- Oooo, no weź przestań mnie dręczyć. Powiedz !
- Ale nie spodoba ci się to..
- No dobra, gadaj !
- David.
- Co David?
- No... David to mój chłopak.. - Camila popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
- DAVID ?!?!?! - wydarła się na cały głos i cała klasa gapiła się na nas

- O widzę, że pani Smith chciałaby teraz odpowiadać, prosimy.
- Yyyy, ja.... nie znam odpowiedzi, niestety. - będzie pała na dzień dobry
- W takim razie dostajesz jedynkę - wiedziałam.

- Camila, opanuj się ! - ochrzaniłam ją troche
- No ok ok, już będę SPOKOJNA. Ale jakim cudem ty możesz chodzić z NIM ?!
- Od tej bójki z Alice się zaczęło. David mi wtedy pomógł i potem jakoś samo tak wyszło...
Ale nie żałuję
 - Hmm...
- Co ?
- Trudno mi będzie to zaakceptować, ale jakoś spróbuję...
- Dzięki Camila, jesteś prawdziwą przyjaciółką.
- Tylko nie wiem , co na to Steven...
- Steven? A co on ma do tego?
- Bo...
- No mów wreszcie !
- Steven chyba się w tobie zakochał...
- CO ?! Nieee. Steven jest dla mnie jak starszy brat, to przyjaciel,ale nikt więcej.
- Ty tak myślisz, ale on chyba myśli inaczej..
- Będę musiała z nim o tym pogadać, ale nie dzisiaj, za bardzo się cieszę i nie potrafię póki co normalnie rozmawiać , wybacz.
- Haha , rozumiem.

- To może pani High powie jak rozwiązać to równanie ?
- Yyy... raczej nie panie Evans, ponieważ nie za bardzo ciekawi mnie ta lekcja.
- Oh tak ? To może pani wyjdzie, nikogo na siłę nie trzymam.
- Bardzo chętnie, dziękuję . - Wstałam i szłam do drzwi. Przed wyjściem odwróciłam się. Kwadratowe oczy połowy klasy , ah jak ja to kocham. To do zobaczenia kiedyś tam cieniasy. - To na razie Camila , przyjdz potem . TO NA TYLE, ŻEGNAM PANA SERDECZNIE ! - i wyszłam.

*******************************************************************************************************************

„Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego.”




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz