- PRZERWA ! - zadarliśmy się wszyscy. Chociaż jedna dobra wiadomość na dzisiaj.
Wybiegłam przed szkołę , nareszcie wolność . Nie chciałam szybko wracać do domu , więc poszłam się powłóczyć po mieście. Jestem już przy skate parku . W sumie.. mam czas, popatrzę sobie, może przyszli jacyś nowi ludzie. Ok. Siedzę na samym tyle koło rampy . Ej no chwila. Czy tam nie stoi czasem David ?Tak to na pewno on, stoi z Macho przy jakichś kolesiach.Wyglądają jakby dopiero co wyszli z więzienia.Jeden z nich daje coś Davidowi, ale nie widzę co dokładnie... Pierwszy raz widzę tych fagasów na oczy i nie ma tam nikogo z kumpli Davida, dziwne. O kurde patrzy się w moją stronę, błagam , żeby mnie nie zauważył , proszę, proszę , proszę ! Koło mnie leżała jakaś gazeta. Wzięłam ją szybko i zasłoniłam twarz, udając , że czytam.
Za chwilę podniosłam wzrok.. David dalej tam jest, ale tym razem stoi do mnie tyłem, uff. Już zbierałam się do mojej "spektakularnej ucieczki" , kiedy zobaczyłam , że podbiegła do nich jakaś dziewczyna. Zaraz zaraz. TO ALICE ! CZEMU ONA SIE ZADAJE Z TYM DUPKIEM ?! David podchodzi do niej, powiedział jej coś na ucho, a ona się śmieje. Jakim cudem , ja się pytam , o co cho...
Zamarłam...
W tym momencie Alice zaczęła całować Davida. Widać , że on nie ma nic przeciwko. Jak ona może. Przecież wie, że go nie cierpię . Czemu ona mi to robi ? Już nic nie rozumiem.......
- Cześć Kris ! - ktoś złapał mnie gwałtownie za rękę, myślałam , że umrę na zawał. Okazało się , że to był Steven.
- Hej Stev, ale mnie wystraszyłeś . Mów trochę ciszej.
- Czemu?
- Patrz tam... - pokazałam wzorkiem na Davida i Alice , czekając na reakcję Stevena.
- No David całuje się z jakąś laską i co z tego ?
- TO PRZECIEŻ JEST ALICE !!!
Steven nagle odwrócił wzrok, drapiąc się przy tym po karku.
- Może pójdziemy do kina? - Zaskoczyło mnie to. A poza tym Steven nie patrzył mi w oczy....
- Co? Jak ty w ogóle możesz w takiej chwili Wiedziałeś, a mimo to nie powiedziałeś mi o tym !
- Noooo...
- Wiedziałeś .
- Dobra , wiedziałem, ale nie chciałem ci mówić, żebyś nie pobiła Alice albo coś. Zawsze wydawała mi się podejrzana , a teraz masz tylko potwierdzenie tego, że jest zwykłą szmatą. Nie zasługuje na twoją przyjaźń.
- Rozumiem. Chciałeś oszczędzić mi bólu, stresu.... Dziękuję ci Steve - nie wiem czemu , ale mimowolnie pocałowałam go w policzek... Jednak potem zrobiło mi się jakoś głupio... Natychmiast spuściłam wzrok i czuję , że się strasznie czerwienię.Oby Stev tego nie widział...
- Nic się nie stało Kris - Steven wziął moją twarz w dłonie tak, że nie mogłam nie patrzeć mu w oczy.Ma piękne brązowe oczy . Czuję jakby przeszywały mnie całą, znały prawdę o mnie, wiedziały wszystko.
Steven powoli przyciągnął mnie do siebie, tuląc mocno. Zdałam sobie wtedy sprawę, że czuję się bezpieczna. - Nie martw się Kris, masz jeszcze mnie i Camilę. Będzie lepiej , uwierz w to, tak jak ja wierzę w ciebie.
Podniosłam głowę wyżej i wyszeptałam mu do ucha tylko jedno słowo:
-Dziękuję. - Nic więcej nie byłam w stanie powiedzieć, Steven mnie zaskoczył tym wszystkim... a jednak podobało mi się to. Odwróciłam się na chwilę. David z Alice szli w naszą stronę .. - Muszę już iść , jeszcze raz dziękuję , dziękuję za wszystko....
- Nie ma sprawy , zawsze możesz na mnie liczyć, pamiętaj o tym Kris. Może spotkamy się jeszcze wieczorem ?
- Yyy - Byli coraz bliżej ! - Dobrze, dobrze, ale na prawdę muszę już iść, to do wieczora, cześć.
Schowałam się za krzakiem już za skateparkiem i miałam już iść , kiedy zobaczyłam jak David ma ogromnego sińca na twarzy, a pod rękawem bluzy chowa gips ( stał tuż obok wyjścia ze skateparku, a Alice poszła drugą stroną ). Gdy już sobie poszedł, zaczęłam szybko iść w stronę domu, przez drogę słuchając rapu..
i nagle napad miliona myśli naraz .
____________________________________________________________________________________Ojca dziś nie było w domu na szczęście . Musiał gdzieś wyjechać w "sprawach biznesowych" jak powiedziała mi mama.Przyznam, że ucieszyło mnie to trochę.
Wieczorem zjadłam kolację i poszłam do pokoju.
Włączyłam kompa, klikam, żeby wejść w internet i.....
NIC.
OD - ŁĄ - CZO - NY !
Ja pierdole nooo ! Zapewne sprawka ojca. Dobra, skoro tak ma być to niech będzie, nie będę się tym w ogóle martwiła. NIE OBCHODZI MNIE TO ! Nie dam mu satysfakcji, niee.
WWW !
WWW !
O sms. Steven.
Od : Steve : )
Hej Kris : D , wyjdź na balkon.
Yyyy , nie wiem o co mu chodzi , ale ok.
Otwieram drzwi , już stoję na balkonie. Nikogo nie ma.
- Psst ! Tutaj ! - Steven siedzi na schodach pomiędzy moim balkonem a balkonem sąsiadów z góry. ( od tyłu kamienicy, balkony połączone są schodami )
- Hej Stev. Nie musiałeś tu wchodzić, zeszłabym przecież .
- Chciałem ci zrobić niespodziankę Kris , ale dobra, nie traćmy czasu, Camila na nas czeka na dole.
- Camila ? Przecież miała być u kuzynki..
- Tak, ale wróciła wcześniej, dokładnie 3 godziny temu jak się dowiedziałem i chciała się koniecznie z tobą zobaczyć, więc pomyślałem, że zrobię ci niespodziankę. - Boże, Stev jest taki kochany. Od razu zrobiło mi się lepiej.
- Aaaa ! Dziękuję, dziękuję , dziękuję !! - przytuliłam Steva z całej siły i jeszcze raz mu podziękowałam. Kurczę, zapowiada się ciekawy wieczór.
Gdy zeszliśmy na sam dół, pod kamienicą czekała już Camila. Boże , nie było jej kilka godzin, a wydawało mi się, jakbyśmy się nie widziały co najmniej rok.
- Kris !! - Camila zaczęła biec do mnie a ja do niej. Wpadłyśmy w siebie jak opętane , ale nie mogłam się nacieszyć, że widzę ją znowu.
- Camila tak bardzo tęskniłam !
- Ja też !
- Ej ej a ja? - Steven podbiegł do nas i zaczął nas łaskotać. Śmiałam się do łez, mam straszne łaskotki.
- Przestań już , hahahahaha ! - nie wytrzymam chyba, hahaha.
- To gdzie idziemy ? - spytałam wkońcu
- Chodźmy tam gdzie były te ruiny dawnej hali . Możemy porobić nowe zdjęcia, wzięłam aparat - Hmm, kuszące. W sumie dawno nie byłam na sesji.
- Okey, świetny pomysł , chodźmy !
- YAY. Będę sławnym modelem, haha - Steven czasami mnie rozwala xd
Doszliśmy już na miejsce, porobiłyśmy sobie takie śmieszne fotki ; śmieszne , bo Steven na każdym robił jakąś rozwalającą pozę albo minę. Hahaha, jak dobrze mi z tymi odjebańcami. Chciałabym, żeby te chwile nigdy się nie kończyły.
Nagle jakiś krzyk, jakby komuś rękę ucięto czy coś...
- Słyszeliście to ? - spytałam.
- No... Dochodzi ze starego boiska za chalą.
- Sprawdźmy co się dzieje. - pomysł Camili, ale ja w sumie też chciałam wiedzieć..
- Nie puszczę was same ! Czekajcie ! - Steven zawsze gotowy do pomocy.
Stoimy za jakimś dachem który się już zupełnie zapadł przez te wszystkie lata, ale przynajmniej stanowi niezłą osłonę. Ciągle słychać krzyki . Wychyliłam się ostrożnie .
Boże..
Ustawki. Ale nie byle jakie ustawki. Było już ciemno, ale przy boisku były latarnie, więc było nawet dobrze widać. Walczyli różni ludzie, od ( tak na oko ) 14 , 15 latków do 25, 30 latkow . Nie znoszę takich akcji.
Obok boiska był stolik, przy którym siedział jakiś koleś przyjmujący zakłady. Stolik był jakieś 20 metrów od nas. Podszedł tam jakiś gość , wypychając wszystkich z przodu , aż dotarł do stolika. "500 funtów na Davida"
CO?! Niee, to nie może chodzić o tego palanta, niee.
Zza rogu boiska wyszedł David.... Nie miał koszylki i dopiero teraz mogłam zobaczyć, że wszędzie miał siniaki i gdzie niegdzie rany , niektóre jeszcze nie zagojone. To wyglądało strasznie... W tym momencie zrobiło mi się go żal.. Nie wiem czemu.
TRYYYYN !
TRYYYYN !
- O kurde, Alice dzwoni ! (odrzuciłam połączenie)
-Eeee kto tam jest ?! - zadarł się jeden z tamtych typów.
- SZYBKO , SZYBKO !!!! - Camila krzyknęła i zaczęliśmy biec ile sił w nogach. Nie patrzyliśmy gdzie biegniemy , tylko cały czas przed siebie ... Cały czas słyszałam kroki i krzyki za nami. Serce waliło mi jak oszalałe, bałam się strasznie... Jeszcze tylko parę metrów....
Już.
Udało się.
Schowaliśmy się w hali. Widziałam jak ci wściekli faceci przebiegali koło nas i gdy już nikogo nie było, wyszliśmy .
- Ja piernicze, nie czuje w ogóle nóg ! - Camila dyszy
- Ważne, że w ogóle udało nam się uciec - Steven stara się ogarnąć sytuację.
- Widzieliśćie GO ? Tam był David.... - nie mogłam się powstrzymać.
- W sumie nie ma sie co dziwić, po nim można się wszystkiego spodziewać. - Camila miała rację i nie wiem czemu trudno mi było w to wierzyć mimo wszystko.
- Okey, wracajmy już lepiej, bo zaraz wrócą. - opanowanie Steva jest nie do pojęcia.
- Dobrze - odpowiedziałyśmy razem z Camilą, często nam się to zdarza.
__________________________________________________________________
Weszłam przez balkon, mama już spała na pewno, a poza tym nie chciałam dostać opieprzu .
Czuję, że znowu nie zasnę. Nie ma się co dziwić, dzisiejszy dzień mnie wykończył psychicznie i fizycznie.
******************************************************************************************************************
„Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach. To samo można powiedzieć o prawdzie. Odrzuć szczegóły, zostaw samo sedno i możesz na nim ukrzyżować każdego.”
To jest na prawdę super ; )
OdpowiedzUsuńdzięki : )
Usuń