Translate

piątek, 5 października 2012

Rozdział 9

Poszliśmy do ruin dawnej podstawówki , jakieś 2 km od mojej szkoły. Fajne miejsce, naprawdę. Lubię tam łazić z Camilą wieczorami akurat na genialny zachód słońca. Teraz to raczej niemożliwe, bo jest dopiero 9.00 AM.
Josh wydaje się być zafascynowany dosłownie wszystkim co widzi.
- Od kiedy jesteś w Londynie? - Pytam.
- Przyjechałem tydzień temu, tak że nie znam jeszcze terenu.
- Ze mną się nie zgubisz, haha. - Poklepuję Josha po ramieniu. - A tak wgl to jesteś całkiem dobry, skoro już u dyra wylądowałeś, moja krew, haha. - Śmieję się do Josha, ale on nagle robi się poważny.
- Gdyby nie ten dureń z mojej klasy... Pojebany jakiś. Sam podpalił kosz na śmieci - OK było śmiesznie, ale potem zwalił na mnie i Collins uwierzył jemu. - Josh wydaje się być "lekko" zdenerwowany, a raczej wściekły. - No ale dobra, nie gadajmy o tym.
Siadam sobie na kawałku rozwalonej podłogi i patrzę na tętniące życiem ulice pełne aut, które nie chcą się zatrzymać nawet na chwilę. Josh siada koło mnie. Przypomina mi się czas, gdy byliśmy dziećmi. Zawsze popołudniu chodziliśmy na plac zabaw. Ja zbierałam kwiatki, a Josh robił olbrzymią wierzę z piasku, na której mogłam je układać. Nasze dzieło nigdy nie dotrwało następnego dnia. Zawsze ktoś przychodzić i je niszczył, więc budowaliśmy od nowa.
- O czym myślisz ? - Spytał Josh, widząc, że się uśmiecham i nic nie mówię.
- O nas Josh. Pamiętasz dzieciństwo ? Ile radości przynosiła nam huśtawka, zjeżdżalnia, zamki z piasku?
- To były piękne lata. Miałaś wtedy jeszcze piegi.
- Dalej mam.
- Na prawdę ?
- Tak, tylko mniej.
- Kris, to miejsce jest świetne. Widać stąd prawie całe miasto.
- Teraz to nic. Zobaczyłbyś, jak magicznie tu jest wieczorem.
- To przyjdźmy tu wieczorem . - Josh uśmiecha się z lekka.
- Nie mogę.
- Czemu?
- Umówiłam się z kimś na rozmowę.
- A no fakt. Zapomniałem, że przecież możesz mieć chłopaka. W sumie, nie dziwiłbym się, wypiękniałaś przez te 10 lat. A poza tym fajnie się z tobą buduje zamki z piasku, haha . - Śmiejemy się oboje. - Jak on się nazywa ?
- Ale kto?
- No twój chłopak, Kris.
- Ja....
- Ok. Nie chcesz to nie mów, rozumiem. - Josh dalej się uśmiecha,myśląc że nie chcę mu odpowiedzieć. Sęk w tym, że ja kompletnie nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. " Mój chłopak ma na imię David, ale nie dawno ze mną zerwał, po czym okazało się że to nie jego wina, ale nie mam pewności." To byłoby żałosne.
- Dzięki - Staram się stworzyć coś w rodzaju uśmiechu, ale kiepsko mi to wychodzi.
- Musisz mi kiedyś pokazać więcej takich fajnych miejsc.
- Na pewno. - Atmosfera jest już luźna. Nie myślę teraz o żadnych problemach.
Siedzimy patrząc na niebo. Josh nic się nie zmienił, mimo tych 10 lat. Dalej mam w nim przyjaciela. Na pewno wie, że coś jest nie tak, ale nie wyciąga ze mnie nic na siłę. Może kiedyś mu wszystko opowiem.
Kiedyś...
Jest już 10.30 AM. Myślałam, że jesteśmy tu krócej.
Sms. Camila.
Od : Cam < 3
Hej, czekam na skateparku. Przyjdź na chwilę xoxo
- Musimy się zbierać, Camila na mnie czeka na skateparku.
- Kto to jest Camila?
- Moja najlepsza przyjaciółka.
- A to muszę ją poznać .
- Powinniście się polubić. - Ociągając się, wstaję .
Ok. Wychodzimy z Joshem na ulicę i z wolna ruszamy w stronę skateparku. Josh po drodze pyta o wszystko co widzi, więc na chwilę czułam się jak przewodnik jakiejś grupy turystycznej.

Camila stała z deską przy wejściu na skatepark. Trochę oniemiała na widok Josha (prawdopodobnie).
- Hej Cam ! - Wołam już z daleka i macham do niej.
- Czcześć, Kris.. - Camila szybko odciąga mnie na bok. - Kto to jest ?! - drze się szeptem.
- Josh. - Odpowiadam spokojnie. Trochę mnie śmieszy jej zachowanie.
- Jaki Josh ?! Chciałam porozmawiać TYLKO z tobą !
- Uspokój się ! Josh to mój dawny przyjaciel, zanim jeszcze się tu przeprowadziliśmy. Jest tu od tygodnia. Nie widziałam go 10 lat ! Jest na prawdę świetny, zaraz go zresztą poznasz. - Macham do Josha, żeby do nas podszedł.
- Ale ja nie !...
- Hej , jestem Josh . Miło cię poznać - Josh podchodzi do Camili i uśmiecha się szeroko, wyciągając rękę.
- Camila, miło mi.  - I w tym momencie Camila upuściła swoją torebkę, BRAWO.
Josh nie traci czasu i szybko pomaga jej pozbierać rzeczy. - Poradzę sobie. - Mówi Camila. Widać na jej twarzy zirytowanie, gniew.
- Pomogę ci przecież. - Josh uśmiecha się dalej i zbiera rzeczy.
- Nie ! Dam sobie radę ! - Camila wyrywa mu torebkę i szybko zakłada przez ramię. - Kris, możemy pogadać w końcu ? - Szepcze do mnie Camila, a ja potwierdzam wzrokiem.  Josh wydaje się być trochę zaskoczony zachowaniem Camili i jej nagłą furią.
- Yyy... Josh ! Mamy naprawdę świetny skatepark. Jak chcesz, możesz iść, a my sobie pogadamy, ok?
- No spoko. - Josh odchodzi lekko zdezorientowany całą sytuacją.
- Słucham. - Mówię do Camili.
- Rano zachowywałaś się dziwnie... Wiem, że coś jest nie tak. Mów. - Camila powinna wiedzieć.
- Chodzi o Davida.... Przepłakałam całą noc, bo dostałam list NIBY od niego w którym pisało, że ze mną zrywa.. Po czym rano go spotkałam w drodze do szkoły i wszystkiemu zaprzeczał. Twierdzi, że to była Alice, ale Steven przekonuje mnie, że David kłamie i sama nie wiem już w co wierzyć... - Camila stoi z otwartą buzią ze zdziwienia.
- Ale... yyy... I co zamierzasz zrobić?
- Nie wiem. Myślałam, że ty mi pomożesz..
- Wiesz... Davida nigdy nie lubiłam, ale skoro go kochasz, to powinnaś dać mu szansę i uwierzyć w to, co powiedział. Steven pewnie nie doradził by ci tego co ja , no ale...
- Jak to ? Przecież Steven to mój przyjaciel, tak samo jak ty...
- Kris, nie bądź głupia...
- Co ?
- Przecież Steven na ciebie leci ! - Nie chciałam w to wierzyć, nie chciałam. Tłumaczyłam sobie, że tak nie może być. Teraz Camila od nowa zachwiała moją wersję wkodowaną w mózg.
Odwracam wzrok. Josh rozmawia z jakimiś kolesiami. Zawsze szybko i łatwo nawiązywał nowe znajomości.
- Hej ! Chodź tutaj ! - Krzyczy do mnie.
- Camila, muszę iść. - Patrzę na nią, a ona już wie, że nie mam ochoty rozmawiać o Stevenie..
- No dobrze, trzymaj się i podejmij właściwą decyzję.
- Dzięki...  - Camila odchodzi. - Dzięki za wszystko...- Szepczę pod nosem, choć wiem, że mnie już nie usłyszy.

- O, widzę że poznałeś już tutaj kogoś, szybko się rozkręcasz , Josh. - Mówię cicho do Josha uśmiechając się. Stoję obok niego i czterech chłopaków (których wgl nie znam).
- No tak . Poznaj : to jest Michael, Jacob, Thomas i Willy.
- Cześć chłopaki.
- Aha, no i tam jeszcze stoi David. - David. Na dźwięk tego słowa serce zaczęło mi szybciej bić.
- Jaki David? - Pytam od razu.
- David Turner. Czekaj, zawołam go. Ej David ! - David przestaje rozmawiać z jakimś kolesiem i podchodzi do nas. - David to jest K..
- Kristen High, najpiękniejsza dziewczyna na świecie. - Josh patrzy się na mnie i na Davida, zdziwiony.
- To wy się znacie ? Hmm.. Musisz lubić Kristen, skoro mówisz takie rzeczy..
- Nie ja jej wcale nie lubię, Josh.
- Nie?
- Nie. Ja ją kocham. - Przypomniały mi się słowa Camili  "podejmij właściwą decyzję" . I ja chyba już podjęłam.

**************************************************************************************************************

"Dlaczego niektóre sekrety są przekleństwem, a inne budują między ludźmi bliskość, której za nic nie chciałoby się stracić?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz